poniedziałek, 30 kwietnia 2012 20:42

Aneta Jadowska, „Złodziej dusz”

„Wykreślić ze świata przyjaźń...

To jakby zagasić słońce na niebie,

gdyż niczym lepszym ani piękniejszym

nie obdarzyli nas bogowie.”

– Cyceron

Czy niebo i piekło może ze sobą współpracować albo, co więcej, nawiązać przyjaźń? Niech wasza wyobraźnia zadziała i wykreuje takie oto trio: anioł, diabeł i wiedźma. Czy coś takiego może egzystować? Jasne, że może, a doskonałym tego przykładem jest czarownica Dora, która ma gdzieś sztywne reguły i szablonowe zachowania. Młoda, piękna – choć nie ma potrzeby jej o tym mówić, bo pewnie zaprzeczy, jak każda „normalna” kobieta – i magicznie niespełniona pani komisarz, która musi rozwikłać zagadkę dwóch nietypowych zabójstw. Pierwszym z nich jest śmierć starszej pani – zagorzałej zwolenniczki Jedynej Słusznej Stacji Radiowej, posiadaczki moherowego beretu i przeciwniczki wolnych związków, która zmarła w niewyjaśnionych okolicznościach od rany kłutej w szyję. Jeżeli chodzi o tę drugą sprawę, to tutaj jest już gorzej, gdyż mamy do czynienia z psychopatą porywającym i torturującym istoty magiczne, który ma ego większe niż Burj Dubai, najwyższy budynek na ziemi. Na szczęście nasza wiedźma może polegać na dwójce niezawodnych przyjaciół – piekielnie przystojnym diable Mirionie oraz nieziemsko uwodzicielskim aniele Joshui; na istotach z opozycyjnych względem siebie światów, ale przyjaźniących się wbrew wszelkim zasadom. Dlatego sugeruję przygotować się na porządną dawkę magicznej akcji, ciętych ripost i wyjątkowo nieprzyzwoitych myśli.


„Złodziej dusz” Anety Jadowskiej ma w sobie coś, co sprawia, że człowiek chce więcej i więcej. Nie wiem, z czego to wynika, może z hipnotyzującego stylu autorki, ciekawego i zarazem zabawnego (moje ulubione połączenie), a może Jadowska ma w sobie coś z wiedźmy i rzuciła jakieś zaklęcie przyciągające czytelnika? Bardziej skłaniałbym się ku temu drugiemu, gdyż rzadko zdarza mi się wychwalać powieści z gatunku urban fantasy – to musi być jakiś urok. A na samej oprawie pochwała się nie kończy, bo czym by była historia bez zagadki i ciekawego bohatera, który próbuje ją rozwiązać? Tutaj mamy nawet trójkę bohaterów – najwidoczniej pisarka kierowała się złotą zasadą: „co dwóch bohaterów, to nie jeden”. Jak wszyscy doskonale wiemy, „gdzie kucharek sześć, tam nie ma co jeść” – czy rzeczywiście tak jest?

Akurat w tym przypadku nadmiar w żaden sposób nie zaszkodził, a postacie stworzone na zasadzie kontrastu dodały wykreowanemu światu nieco koloru i szczypty humoru. Bohaterowie są młodzi, piękni i gotowi, żeby wprowadzić trochę zamieszania. Tylko te tajemnicze zbrodnie, wokół których kręci się cała akcja, wydają się trochę naciągane, a gdy w końcu dowiadujemy się, kto jest mordercą – co następuje zadziwiająco szybko – możemy poczuć się lekko oszukani, bo wszystko było zbyt proste do odgadnięcia.

Podsumowując w kilku słowach: pikantny dowcip – jest, błyskotliwe dialogi – odznaczyć, wartka akcja – potwierdzone, niecodzienni bohaterowie – jak najbardziej, czyli książkę oceniam pozytywnie, szczególnie, że to debiut. Nie pozostaje mi nic innego, jak życzyć miłej lektury.

P.S. Uważajcie na tajemniczych mężczyzn i kobiety, chętnych do zawierania bliższych, szybkich znajomości, bo może się okazać, że chcą jedynie skorzystać z waszej energii życiowej.

 

Korekta: Aleksandra Żurek

Książkę można kupić m. in. TUTAJ.

Dodatkowe informacje

  • Autor: Aneta Jadowska
  • Tytuł: Złodziej dusz, t.1
  • Data wydania: 27.01.2012 r.
  • Wydawnictwo: Fabryka Słów
  • Pozostałe dane: Seria: Złodziej Dusz
    Tom: 1
    Gatunek: Urban Fantasy
    Stron: 448
    Cena: 34,90 zł
    Oprawa: miękka

1 Komentarz

  • Odnośnik do komentarzy Koralina niedziela, 26 sierpnia 2012 16:51 Umieszczone przez: Koralina

    Drodzy Fani, oraz inni podczytujący Anetową pisaninę... nie jest dobrze. Fabryka obiecywała nam dwa tomy kontynuacji Złodzieja Dusz na jesieni, tymczasem dochodzą nas słuchy, że nie doczekamy się ani jednego w tym roku! Musimy zacząć działać i domagać się tego co nasze! Nie może tak być, że nam się obiecuje, a potem odkręca się kota ogonem! Apeluję o zebranie sił i uderzenie do wydawcy ze stanowczym żądaniem wydania choć jednego tomu jeszcze w tym roku! Tekst jest gotowy, w ogóle do czwartego tomu można by wydawać bez przeszkód, Aneta kończy właśnie tom 5, to się nie godzi pozwalać tak leżeć temu odłogiem! My chcemy czytać! Akcję "You gotta fight for your right to read!" uważam za rozpoczętą. Wszystkich tych, którym książka Anety się podobała i chcą więcej proszę o wsparcie --> Na facebooku już rozgorzała dyskusja na ten temat:

    Adres poczty elektronicznej jest chroniony przed robotami spamującymi. W przeglądarce musi być włączona obsługa JavaScript, żeby go zobaczyć.

Dodaj komentarz