W nowojorskim Muzeum Historii Naturalnej dochodzi do serii brutalnych morderstw. Pomimo wysiłków policji sprawca pozostaje nieuchwytny. Stan kolejnych ofiar szaleńca budzi autentyczne przerażenie. Całej sprawie smaczku dodaje nadchodząca wielkimi krokami wystawa poświęcona przesądom i prymitywnym wierzeniom. Czy morderca celowo zabija swoje ofiary w sposób przywodzący na myśl działanie indiańskich demonów? A może prawda o nim jest jeszcze bardziej niesamowita? Zaczyna się wyścig z czasem, w który włączają się również siły rządowe. Jeśli morderca nie zostanie schwytany przed otwarciem wystawy, życie wielu osób może zostać poważnie zagrożone.
„Relikt” to technothriller, który na pierwszy rzut oka przywodzi na myśl dzieła nieżyjącego już Michaela Crichtona. Sprawnie napisana, trzymająca w napięciu po sam koniec opowieść, łącząca w sobie elementy horroru, kryminału oraz sensacji i naszpikowana do tego teoriami naukowymi, związanymi m.in. z biotechnologią czy kryminalistyką. Całość sprawiła na mnie bardzo dobre wrażenie – czyta się ją z zaciekawieniem, fabuła jest spójna i potrafi zaskoczyć czytelnika, perypetie poszczególnych bohaterów wciągają, a klaustrofobiczny nastrój panujący w muzeum lub w mieszczących się w nim laboratoriach jeży włos na głowie. Wszystko opisane zostało żywym, barwnym językiem, dzięki czemu nietrudno sobie wyobrazić te wszystkie muzealne hale czy kanały, w których toczy się akcja poszczególnych rozdziałów (nietrudno również ujrzeć oczami wyobraźni obrażenia, jakich doznają ofiary mordercy – drastycznych scen jest tu całkiem sporo, więc jeśli ktoś ma słaby żołądek, może się czuć ostrzeżony). Do tego trzeba dodać satysfakcjonujący finał, którego nie da się zbyt łatwo przewidzieć, a który zgrabnie spina wszelkie poruszone w książce wątki w sensowną całość.
Bohaterów w powieści jest kilkoro – najbardziej w pamięć zapadli mi: porucznik Vincent D’Agosta, dr Margo Green oraz agent FBI Pendergast (któremu Autorzy poświęcili nawet cały cykl powieściowy; „Relikt” jest jego początkiem). Bohaterowie diametralnie się od siebie różnią – charakterami, motywacjami, sposobami działań, nie raz i nie dwa muszą się nawzajem uzupełniać, co czasem rodzi ciekawe relacje interpersonalne. Ogólnie, konstrukcja poszczególnych postaci jest w książce wykonana bardzo dobrze, ich dialogi i przemyślenia również nie noszą śladu papierowej sztuczności.
Polskie wydanie powieści wykonane zostało bez zarzutu. Styl oprawy jest identyczny, jak w przypadku innych powieści Douglasa Prestona i Lincolna Childa wydanych nakładem G+J Polska, przez co poszczególne ich utwory fajnie się ze sobą komponują na półce. W samym tekście nie uświadczymy uciążliwych błędów.
Osobną ciekawostką jest film, który powstał na motywach książki. Mimo że, w stosunku do niej, został on wykastrowany z kilku wydarzeń, wątków i postaci, jego oglądanie nie przyprawia o zgrzyt zębów. Nie jest to produkcja, na którą poszedłbym do kina, ale w TV można ją z czystym sumieniem obejrzeć i nie będzie to czas stracony. Oczywiście, w pierwszej kolejności warto zapoznać się z powieścią.
„Relikt” jest jednym z lepszych technothrillerów dostępnych na naszym rynku. Fascynujące miejsce akcji, wciągająca historia, wiarygodni bohaterowie i szczypta niesamowitości – jeśli szukasz powieści, która przyprawi Cię o dreszcze w zimowe wieczory, warto sięgnąć po ten tytuł.
Korekta: Aleksandra Żurek
Książkę można kupić m.in. TUTAJ
























































