Historia króla Maciusia to swoisty manifest Janusza Korczaka, prekursora działań na rzecz praw dziecka oraz resocjalizacji nieletnich. Mimo wielu trudności autor w dorosłym życiu mógł liczyć na sukces, studiując na zagranicznych uczelniach i prowadząc prywatną praktykę lekarską. Wybrał jednak drogę trudniejszą, pełną wyrzeczeń, która ostatecznie zawiodła go do obozu w Treblince, gdzie wraz z podopiecznymi sierocińca z warszawskiego getta oddał życie w komorze gazowej. Już jako student miał możliwość zetknąć się z biedą panującą w rodzinach robotniczych. Jednak później nie ograniczał się jedynie do poprawy warunków socjalnych, w jakich dzieci dorastały. Przede wszystkim starał się zapewnić właściwą do wieku i potrzeb atmosferę, w której mogły by dorastać. Wyciągał je z domowego zacisza, by na koleżeńskim forum mogły wymieniać poglądy, przeżywać własne emocje, ale przede wszystkim uczyć się obowiązkowości oraz odpowiedzialności za siebie i innych – jednym słowem: socjalizować. Podopiecznych traktował po partnersku, a jego zaufanie było tak duże, że dzielił z nimi część wychowawczej władzy, powierzając ich sądom koleżeńskim.
Maciuś, podobnie jak wielu wychowanków Korczaka, nie miał łatwego dzieciństwa. Bardzo wcześnie doświadczył straty. Najpierw zmarła jego matka, a następnie – ojciec. Kiedy po długiej chorobie król umiera, jego syn, mając zaledwie dziesięć lat, musi przejąć obowiązki władcy. Początkową słabość i naiwność chłopca pragną wykorzystać przebiegli dworzanie oraz władcy ościennych państw. Na przekór im wszystkim Maciuś odnosi pierwsze zwycięstwa. Nie tylko odpiera wrogie natarcie, ale też potrafi otrząsnąć się spod wpływu przebiegłych ministrów i w świecie pełnym przeciwności znaleźć prawdziwych przyjaciół. Reformuje państwo, na forum publicznym dopuszczając do głosu dzieci. To jednak dopiero początek wydarzeń, które w pewnym momencie przebiorą naprawdę dramatyczny obrót dla Maciusia i jego najbliższych.
Maciuś, jako królewskie dziecko, pędził samotny, obwarowany zasadami dworskiej etykiety żywot z dala od rówieśników. W chwili, gdy zostaje sierota, może liczyć wyłącznie na pocieszenie ze strony doktora opiekującego się w chorobie jego ojcem. Choć jego świat nie był pozbawiony trosk, nikt nie może przewidzieć, jakim władcą w rzeczywistości chłopiec się stanie. Czy będzie potrafił dostrzec problemy swojego ludu, czy ulegnie wpływom i bardziej zacznie przypominać porcelanową lalkę w rękach ministrów, którą po zniknięciu chłopca sadzają na tronie? W tym samym czasie chłopiec otrzyma inną niezwykle ważną lekcję dotyczącą więzi, jaka potrafi narodzić się pomiędzy nawet z pozoru zupełni rożnymi osobami Już za chwilę bowiem jego przyjaciele będą potrzebowali pomocy, której sami mu udzielili.
Kolejne reedycje książki w pomysłowy sposób starają się ją wizualnie uwspółczesnić i uatrakcyjnić dla młodego czytelnika. Na motywach książki powstał nawet serial animowany oraz seria edukacyjnych gier komputerowych. Niewiele jednak miały już one wspólnego z pierwowzorem. Wydawnictwo W.A.B., wznawiając historię Maciusia, postawiło na tradycję. Ilustracje Marianny Oklejak przywołują skojarzenia z pracami Jerzego Srokowskiego publikowanymi w latach 60-tych, a przy tym zaskakują oryginalnością i pomysłowością. Proste w formie rysunki wypełniają fantastyczne faktury i drobne, spiętrzone detale, tworzą kolaże, których, podobnie jak szlachetnych tkanin, natychmiast po zobaczeniu pragnie się dotknąć. Autorka wykazała się tu nie lada talentem i wyobraźnią, z sukcesem ilustrując historię panowania króla Maciusia Pierwszego, która nie tylko obfituje w przygody, ale stawia przed czytelnikiem, zarówno tym małym, jak i całkiem dojrzałym, trudne pytania.
Choć „beztroskie dzieciństwo” w wydaniu korczakowskim w niczym nie przypomina współcześnie uprawianego „wychowania bezstresowego”, warto przypomnieć sobie historię małego króla i postać jej autora, tym bardziej, że nadchodzący rok 2012 będzie poświęcony pamięci Janusza Korczaka. Być może warto się zastanowić nad paradoksem, że choć mija blisko wiek od chwili, gdy rozpoczął on swoją misję o godność i poszanowanie dziecka w świecie dorosłych, w tej materii poczyniono tak niewiele.
Korekta: Aleksandra Żurek
Książkę można kupić m.in. TUTAJ
























































