który co roku zostaje sam w domu. Niekoniecznie zaś z morderstwami (co się chwali). Jednak dla wybitnego umysłu, Herkulesa Poirota, święta świętami, a zbrodnie i tak trzeba wyjaśniać. Na domiar złego mały Belg nie przepada za śniegiem (biedne, stylowe lakierki detektywa!), a typowo angielskie święta... no, niby nie są takie złe, ale zawsze mogłoby być lepiej. Także w dzisiejszym odcinku Herkules Poirot stoczy pojedynek... z samym sobą. W które święta poszło mu lepiej?
Nie mogłabym mieć Poirotowi za złe, gdyby stwierdził: „Rodzinne święta w Anglii, zwłaszcza z pieniędzmi w tle? Tylko czekać aż kogoś zabiją”. Z tychże, wcale nie wesołych słów, płynie mądrość doświadczeń detektywa. Otóż niejeden raz zdarzyło mu się zostać zaproszonym na tzw. tradycyjne angielskie święta. Możliwe, że gospodarz zaliczył kryminalne zagadki w poczet tradycji bożonarodzeniowych. Wielkim detektywom takie rzeczy zdarzają się całkiem często. Jaki z tego morał? Jak chcesz przeżyć sielskie święta, to nie zapraszaj na nie małych Belgów z wypielęgnowanymi wąsami. No chyba że brak ci już pomysłów na zabawianie gości. Tymczasem pojedynek Poirot versus Poirot czas zacząć.
Jak z rodziną, to tylko na zdjęciu...
Sprawa 1.: Mały Belg chciał jedynie odwiedzić znajomego komendanta policji... Mordercy uwielbiają jednak strzelać do swojej bramki i ruszają do ataku, gdy Herkules przyjeżdża do kogoś w pobliżu w odwiedziny. Komu tym razem nie było dane dożyć szczęśliwego Nowego Roku? Tym razem padło na seniora rodu, niejakiego Simeona Lee. Parszywy typ, oczywiście śpi na pieniądzach, a mniej zamożni krewni chętnie by je odziedziczyli. Stary Simeon, gdyby nie miał grubej forsy, z pewnością spędzałby kolejne święta sam jak palec. Trudno się dziwić – raczej nie uprzyjemnia nikomu życia (od razu widać, w kogo się wdali co niektórzy członkowie rodziny). Gospodarz na dzień dobry krytykuje synów, faworyzuje wnuczkę, którą rodzina widzi po raz pierwszy, a wreszcie, zebrawszy wszystkich w swoim gabinecie, urządza szopkę ze zmianą testamentu. Zamiast świątecznej atmosfery i nastroju do przebaczania, po domu Simeona Lee krąży żądza pieniądza oraz pragnienie, by rozerwać kogoś na strzępy. Tak więc śmierć złośliwego bogacza staje się faktem w przeddzień Bożego Narodzenia. Całkiem malowniczo skomentował ją jeden z bohaterów:
Wszystko jest obryzgane krwią, jak w rzeźni.
Gospodarza znaleziono leżącego przed kominkiem. Całego we krwi. Pokój był naturalnie zamknięty od wewnątrz. Morderca długo pracował nad detalami tej operacji. Zapomniał tylko o napisie „Wesołych Świąt!” nad kominkiem.
„Dowcipy” bożonarodzeniowe – a może urządzimy morderstwo?
Sprawa 2.: Poirot zostaje zaproszony na Boże Narodzenie do wiejskiej rezydencji Kings Lacey przez pułkownika Laceya i jego żonę. Ma być miło i rodzinnie. Poirot i tym razem się nie łudzi: przywiódł go tutaj trop skradzionego książęcego rubinu. Jednak kradzież to nie zabójstwo. A więc dlaczego detektyw dostaje liścik od „życzliwego”, który przestrzega go przed zjedzeniem świątecznego puddingu? Żeby było jeszcze weselej, trójka najmłodszych gości pułkownika Laceya: Colin, Michael i Bridget dochodzi do wniosku, że dla żartu upozorują morderstwo. No, bo jak to, przyjeżdża światowej klasy specjalista od rozwiązywania najtrudniejszych zagadek kryminalnych, a tu nic się nie dzieje?
I znów święta dla Poirota nie są okazją do radosnego odpoczynku: gospodarz domu znajduje w swoim puddingu zaginiony rubin, mały Belg o mały włos nie zostaje uśpiony w chwili popełnienia morderstwa, a młoda Bridget, która dla żartu miała zgrywać trupa, naprawdę wydaje się martwa.
Spostrzegawczość i słabość do forteli podstawą sukcesu
Poirot i Zagłoba, gdyby mieli okazję się spotkać, z pewnością przypadliby sobie do gustu. Wizualnie, co prawda, są skrajnie niedopasowani, ale ze względów osobowościowych znaleźliby wspólne zainteresowania. Herkules na fortel ma zwyczaj odpowiadać jeszcze wymyślniejszym dowcipem. Ostatecznie brak poczucia humoru to zbrodnia. Młodzież, zabawiająca się w morderstwo na niby, dostaje sporą nauczkę. Chłopcy, widząc, że przyjaciółka naprawdę leży nieżywa, przeżyli niemałą traumę. Odechce im się bożonarodzeniowych dowcipów na dłużej. Z kolei Bridget... no cóż, może nie odsłaniajmy czytelnikom zbyt wielu tajemnic.
Nie mniej zachwycony żarcikami małego Belga musiał być złodziej rubinu, gdy skradzione przez niego cudo, okazało się bezwartościowym szkiełkiem podłożonym zamiast drogocennego klejnotu. W końcu detektywowi też się należy trochę zabawy w zamian za znoszenie uciążliwego, białego puchu pod nogami (Poirot chyba jako jeden z nielicznych cieszyłby się z powodu zmian klimatycznych, dzięki którym u nas śniegu w grudniu jak na lekarstwo).
Gdyby babcia miała wąsy, byłaby bogata
Oczywista oczywistość, czyli jak szukać motywu zabójstwa starego bogacza – pierwsza rzecz, która przychodzi każdemu na myśl, to pieniądze. Chętnych na poprawę sytuacji materialnej jest bez liku. Ale uwaga: wielość potencjalnych przestępców nie jest czynnikiem ułatwiającym rozwiązanie, ponieważ założywszy, iż nie działali wspólnie, odnalezienie w tym tłumie mordercy nie będzie należało do łatwych zadań. Zwłaszcza gdy motyw okazuje się mniej oczywisty, niż się to na pierwszy rzut oka wydawało, a zabójcą jest, jak zwykle, ostatnia osoba, której można się spodziewać.
Do rozwikłania misternej zagadki będzie potrzebna intensywna praca szarych komórek, bowiem przestępca bardzo dobrze zabezpieczył się przed porażką. Na wszelki wypadek, gdyby ktoś odkrył prawdziwy motyw i zaczął podejrzewać właściwą osobę, zabójca ustawił meble w pokoju starego Lee tak, by móc z zewnątrz pociągnąć wyrzuconą przez okno linę, co dawało efekt ryku zarzynanego bawołu, będącego w rzeczywistości uchodzącym powietrzem z ustawionego w gabinecie balonu. Poirot, na szczęście, ma rozum i wypielęgnowane wąsy nie od parady. Prosta sztuczka z wąsami stanowi dla małego Belga koronny dowód winy – morderca wzięty z zaskoczenia przyznaje się do popełnienia zabójstwa. Wbrew porzekadłu: gdyby babcia miała wąsy, to... niekoniecznie byłaby dziadkiem. Za to mogłaby mocno go przypominać. Podobieństwo rodzinne bywa zdradzieckie.
Co pokazuje dzisiejszy odcinek? Aby święta mogły być udane, potrzeba czegoś więcej niż tylko choinkowych ozdób i świątecznych potraw. Liczy się przede wszystkim postawa i dobre chęci domowników. Bez tego nawet bożonarodzeniowe reklamy coca coli czy wigilijne potrawy nie dadzą oczekiwanego efektu.
Jak oni dedukują? – subiektywna ocena średnio kompetentnego jurora
|
|
Poirot (sprawa 1) |
Poirot (sprawa 2) |
|
Dedukcja |
10 |
9 |
|
Fortele |
6 |
9 |
|
Decydująca rozgrywka |
10 |
10 |
|
Klasa i styl |
10 |
10 |
|
Ogółem |
36 |
38 |
























































