Jak rozmawiać, by nie stracić autorytetu i jednocześnie nie stać się w oczach dziecka tyranem? Proponowane rozwiązanie wydaje się nieprawdopodobnie proste – wystarczy przypomnieć sobie, jak to jest być młodym. Choć dziś dorośli z pobłażaniem wspominają trapiące ich lęki i wzbierające z byle powodu emocje, nie mogą wymagać od dziecka dojrzałości, na którą nie jest gotowe, i mimo napomnień oraz dobrych rad i tak będzie popełniało błędy. W takich momentach zadaniem rodziców jest być przy dziecku. Pocieszyć i wytłumaczyć zaistniałą sytuację tak, by nigdy więcej się nie powtórzyła.
„Tupcio Chrupcio. Dbam o zęby” poświęcony jest tematowi codziennej higieny jamy ustnej, często lekceważonemu nie tylko przez dzieci, ale nawet i dorosłych, o czym niestety można się przekonać, podróżując publicznymi środkami transportu. Tupcio jednak nie wie jeszcze, co znaczy ból związany z usunięciem zęba lub leczenie kanałowe, dlatego zamiast miętowej pasty woli czuć w pyszczku smak czekolady zjedzonej przed snem. Gdy jednak mama zapowiada, że następnego dnia wraz z tatą wybierze się do dentysty, myszkę ogarnia strach, że jego „słodka” tajemnica się wyda. Pan Bóbr jednak zamiast Tupcia skarcić, wręcza myszce książeczkę z obrazkami, pokazującą jak należy dbać o zęby. Chrupcio z zapałem zabiera się do lektury, niestety perspektywa wspólnie spędzonego na zabawie wieczoru z kolegą sprawia, że równie szybko zapomina o wszystkim, co właśnie przeczytał, a łasuchowanie przemyconych z domu przez Borysa ciasteczek będzie miało opłakane skutki. Gdy przyjaciel obudzi się z bólem zęba, ostatecznie Tupcio zrozumie, dlaczego dbanie o higienę jest takie ważne.
Jak zawsze sposób wydania książeczki nie budzi żadnych zastrzeżeń. Bajeczne ilustracje, bogate w szczegóły i nasycone kolorem zmieniają wieczorne czytanie w prawdziwą przyjemność. Ponadto krótkie partie tekstu i duża czcionka sprawiają, że z samodzielną lekturą poradzi sobie nawet dziecko, które dopiero rozpoczyna naukę czytania.
„Tupcio Chrupcio. Dbam o zęby” w mądry sposób opowiada nie tylko o konieczności mycia zębów, ale uczy też umiaru i ostrożności. Tupcio bardzo łatwo ulega wpływowi Borysa, który kpi z zaleceń lekarza i odmawia używania szczoteczki oraz pasty. W zasadzie na początku trudno zrozumieć, dlaczego dorośli poświęcają tej kwestii tyle uwagi i bez przerwy odsyłają pociechy do łazienki. Później, gdy okazuje się, że mały borsuk ma próchnicę, Tupcio gotów jest zrezygnować ze słodyczy. Mama ostatecznie przekonuje go, że cukier w małych ilościach nie szkodzi zębom, o ile tylko pamięta się, by po posiłku dokładnie je umyć.
Jak zawsze szczerze polecam serię książeczek o Tupciu Chrupciu, nie tylko przedszkolakom, do których z pozoru adresowany jest tytuł. Również młodsze dzieci z przyjemnością będą śledzić przygody małej myszki, nawet jeśli opisane tam kwestie jeszcze ich bezpośrednio nie dotyczą. Za to pomogą przygotować pociechy do wyzwań, jakie stawiać będzie przed nimi wcale nie tak odległa przyszłość.
Korekta: Iga Pączek






















































