Tym, czego czytelnik mógłby się obawiać w przypadku podobnej antologii, jest „wtórność dosłowna”, czyli pisanina słowami wyjętymi wprost z tekstów Lema. Na szczęście konwencja zbioru oparta jest na twórczości „potencjalnej” pisarza, takiej, jaka rzeczywiście mogłaby zaistnieć, gdyby autor żył współcześnie. Dzięki temu możemy zapoznać się z rzeczywiście oryginalnymi i mocnymi tekstami, które – choć stylizowane na Lema – zachowują świeżość, zachwycają realistycznymi i klarownymi ideami, a przy tym nie odstają od najlepszych dzieł współczesnej fantastyki (choćby twórczości Wattsa, Dukaja czy Strossa). Już pierwsze opowiadanie, „Trzynaście interwałów Iorri”, brutalnie i nieoczekiwanie wrzuciło mnie w sam środek wysoce rozwiniętej, skrajnej rzeczywistości fantastycznej, w której manipulacje na poziomie całych układów gwiazdowych są dla ludzkości (a raczej jej pra-praprawnuków) chlebem powszednim. Krzysztof Piskorski z rozmachem i godnym najlepszych wizjonerów zapałem i odwagą opisuje rzeczywistość ostateczną, gdzie granicą dla gatunku ludzkiego stają się same prawa fizyki, które – jak się okazuje – również można naginać. Temat walki z nieubłaganą, odwieczną potęgą entropii stanowi jeden z dwóch torów, które wyróżniają się we współczesnej fantastyce, a więc także u „Lema współczesnego”. Drugim jest sztuczna inteligencja, temat wdzięczny i szeroki, który z sukcesem wykorzystują niektóre z opowiadań, jak „Poryw” czy „Lalka”.
Warto zauważyć, że „Głos Lema” to pewnego rodzaju ewenement w kwestii antologii: zamieszczone tutaj teksty, mimo że zebrane pod wspólnym mianownikiem, są niezwykle różnorodne (pod względem stylu, treści i realiów – tak jak na Lema przystało!). Wszystkie stoją na wysokim poziomie i w każdym z nich czuć duch wielkiego pisarza. Mamy tutaj zabawę słowami, przemycanie ważnych treści w postaci metafor i typowo „lemowych” – pozornie naiwnych i dziecinnych – tekstów. „Księcia Kordiana księżycowych przypadków część pierwsza i najprawdopodobniej ostatnia” to przykład znakomitej zabawy konwencją, gdzie pod pozorem absurdalnych i bajkowych realiów kryją się prawdy mówiące o ponadczasowych problemach dyskryminacji, równości i wolności. „Głos Lema” to swoisty przekrój współczesnych trendów fantastycznych, który dzięki krótkim tekstom pozwala nam odetchnąć i jednocześnie zaczerpnąć niezły kawałek autentycznej, wartościowej literatury. Nie wiem jak wy, ale ja, czytając Lema, zawsze potrafiłem zachwycić się nawet najbardziej pokręconym tekstem, choćby pisany był w sposób dziecinny, przesadzony albo trudno zrozumiały. Ciężko pojąć ten fenomen, ale w przypadku opowiadań z „Głosu Lema” zaszło to samo zjawisko. Dobra robota!
Korekta: Paulina Koźbiał
Książkę można kupić m. in. TUTAJ.





































„Głos Lema” to – jak stwierdza we wstępie antologii Jacek Dukaj – zbiór opowiadań mniej lub bardziej inspirowanych szeroko pojętą twórczością legendarnego pisarza. Czy to znaczy, że Stanisław Lem wytworzył swój własny, unikalny styl kreowania fantastycznej rzeczywistości tylko po to, aby teraz inni twórcy kopiowali jego oryginalne pomysły i lepili z nich własne, nieudolne dziełka? Skądże znowu! „Głos Lema” to doskonały ukłon w stronę mistrza polskiej fantastyki, wizjonera i – nie da się ukryć – prawdziwego geniusza. Przez malownicze realia space opery, skomplikowane, zahaczające o filozofię, utwory ze „średniego” Lema, aż po ostre jak brzytwa, oddalone w przyszłość hard science-fiction ze sztuczną inteligencją, czającą się na każdym rogu… Nowa antologia spod znaku wydawnictwa Powergraph przenosi nas w krainy nietuzinkowe i… dziwnie znajome. Czy da się „pisać Lemem” i jednocześnie – robić to na podobnie wysokim poziomie jak mistrz? Nie mnie osądzać. Jedno mogę stwierdzić: w zbiorku dzieje się dużo, oj dużo…




























