Uśmiecham się pod nosem – domorosły kulturoznawca wie dlaczego.
Wszyscy zdajemy sobie z tego sprawę – nasze życie codzienne przepełnione jest rytuałami („dzieci, umyjcie rączki przed jedzeniem”), mniej lub bardziej świadomie uprawianą magią (pukanie w niemalowane) i innymi, pozornie bezsensownymi gestami czy zachowaniami. Niepodobna jednak szukać dziedziny tak kipiącej przesądami, jak tematyka funeralna (no, chyba tylko narodziny i śluby – ale o nich kiedy indziej). Co sprawia, że w nie-tak-bardzo-zamierzchłych czasach były tak popularne, że i teraz można mnożyć pozostałe po nich relikty?
Zanim odpowiem, oto przykład spoza naszego podwórka:
Rdzenne ludy zachodniej Afryki i wiele z tych należących do grupy Bantu wierzą, że każdy człowiek posiada od trzech do siedmiu dusz. Anima w rozumieniu europejskim uosabiana jest ledwie przez jedną z nich – jej chwilowa utrata skutkować ma ciężkimi chorobami, zasłabnięciami, ogólną dezorientacją lub szaleństwem (stąd też szamani – jako Ci odbywający najgłębsze podróże – często wykazują objawy choroby psychicznej). Przykładowo: jedna z takich dusz – kra – obecna za dnia pod postacią cienia, wędruje podczas snu (widać to choćby po tym, że gdy kładziemy się do snu, nie rzucamy cienia). Stąd też nocne wizje – we śnie rozmawiamy z żyjącymi i nieżyjącymi, widzimy dziwne światy (zaświaty?) rządzące się odmiennymi prawami. Gdy rano budzimy się obolali, nie jest to wina niewygodnego posłania, a walki, którą stoczyło w nocy nasze kra.
Wszystkie dusze, którymi dysponujemy, mogą wylatywać, wlatywać, przelatywać i wędrować. Czy to w nocy, czy za dnia. Grunt to sprawić, by zechciały do nas wrócić. Człowiek pozbawiony którejś z dusz szybko wyczuwa jej nieobecność i zwraca się ze swoim problemem do szamana.
Słowianom nieobce były pojęcie duszy i teorie o jej wędrowaniu. Jak wiele innych ludów wierzyli, że kapryśna i nieuchwytna esencja zechce pewnego dnia opuścić swą ziemską powłokę, a wykorzystać może w tym celu wszelkie otwory naszego ciała – otwarte i niezasłonięte dłonią usta przede wszystkim1.
Dziś, nawet jeśli nie wierzymy już w wędrówki dusz, ciągle jednak zasłaniamy usta, gdy ziewamy (tłumacząc to sobie teraz względami estetycznymi). Ciągle żywimy przekonanie, że nie należy budzić lunatyków. Tutaj analogia do wierzeń Czarnego Lądu nabiera jeszcze większej wyrazistości.
Człowiek nie lubi i z reguły unika faz pośrednich. Nie witamy się przez próg, czytanie książek przy jedzeniu jest niegrzeczne, a zbyt długie pozostawanie pary w narzeczeństwie jest często zgryźliwie komentowane przez rodzinę. Dobrze, gdy w istotnych kwestiach potrafimy określić, czy coś jest czarne, czy białe: Czy dana kobieta jest panną, czy mężatką. Czy coś jest grzeszne, czy święte. Czy jesteśmy w domu, czy poza nim.
Podobnie istotną kwestią zdaje się być stan życia lub śmierci. Lunatyk – jako istota pozbawiona duszy (pamiętamy, że esencja wciąż lata gdzieś po zaświatach) – wstaje i niczym żywy trup próbuje naśladować żywe ciało. Fazę tę należy przeczekać i pozwolić bezwolnemu, ni to żywemu, ni to umarłemu kawałowi mięsa opaść z powrotem na łóżko. Gdyby zbudzić w tej fazie pozbawionego duszy człowieka, mogłaby ona zagubić się w przestrzeni i nigdy nie wrócić do jej posiadacza.
Aby dusza mogła we właściwy sposób ulatywać z ciała, niezbędne są odpowiednie ceremonie i rytuały – dusza, której nie sprawiono odpowiedniego pochówku, nie opuści tego świata i będzie się błąkać, szkodząc ludziom. Stąd niezbędne jest komisyjne uznanie kogoś za martwego i radykalne oddzielenie go od świata żywych (pogrzebanie lub spalenie). Dlatego, drogie dziatki, należy chodzić na cmentarz, palić znicze i prosić otaczające nas duchy o nienękanie. O pogrzebach i rytuałach z nimi związanych w następnym odcinku.
PS W świetle informacji o istocie ziewania nowych barw nabiera teoria o tradycyjnym ziewaniu w kościele – dusza aż rwie się do ołtarza od nadmiaru świętości J
DLA DOCIEKLIWYCH
Dużo więcej o wierzeniach związanych ze śmiercią: A. Fischer, Zwyczaje pogrzebowe ludu polskiego.
Szamani, wędrówki dusz: Wasilewski, Podróże do piekieł.






















































