Pierce Oliviera ma siedemnaście lat, ale przeżycia, jakich doznała uczyniły ją o wiele dojrzalszą od jej rówieśników. Dziewczyna przeżyła śmierć kliniczną. Jednak zamiast ujrzeć światełko na końcu tunelu spotkała JEGO. Jeszcze jeden szczegół różnił przypadek Pierce od podobnych przeżyć innych ludzi – dla nich śmierć kliniczna po pewnym czasie stawała się tylko niesamowitym wspomnieniem, w życiu dziewczyny zmieniła wszystko. Od chwili przebudzenia, w jej życiu nic już nie było takie samo.
Jako mała dziewczynka, Pierce doświadczyła czegoś bardzo dziwnego. Spotkała człowieka, który na jej oczach dokonał cudu. W to niezwykłe wydarzenie nie uwierzył nikt z dorosłych. I oto, po latach, będąc w stanie śmierci klinicznej, dziewczyna nie widzi światełka w tunelu, lecz w nierzeczywistej scenerii spotyka tego samego mężczyznę. Ale to spotkanie nie wypełnia aura magii i cudów, ponieważ Pierce nieświadomie podjęła decyzję, która dla niej oznacza wieczny byt-niebyt na granicy dwóch światów – żywych i umarłych. Przerażona nastolatka podejmuje desperacką próbę ucieczki. I choć udaje się jej zbiec, to tak naprawdę już nigdy nie uwolni się od Johna, któremu nieopatrznie obiecała wspólną wieczność…
Przez długi czas z tą całą sytuacją Pierce boryka się sama. Żaden z lekarzy nie wierzy w opowiadaną historię, wszyscy twierdzą, że to tylko wytwór wyobraźni dziewczyny. Jedynie mama próbuje ją wspierać, ale jej wysiłki nie na wiele się zdają. Zmiana miejsca zamieszkania i szkoły przysparza nastolatce nowych zmartwień – ciężko jej się odnaleźć w nowych warunkach, wśród nie zawsze przychylnych kolegów. Na dodatek w życiu dziewczyny znowu pojawia się John – Pierce sama nie wie, czy to powód do radości czy płaczu. Lecz niespodziewanie nastolatka zdobywa sprzymierzeńca, który pomaga jej choć trochę poznać i zrozumieć Johna, istotę, której pozostaje nie poznana od wieków, a która od wieków pragnie miłości i zrozumienia…
„Porzuceni” to historia niezwykła, bo niezwykli są jej bohaterowie. Nie ma tu pospolitych stworów takich jak wampiry, demony, czy nawet aniołowie. Wprawdzie główna bohaterka jest zwykłą śmiertelniczką, ale na swej drodze spotyka Johna – mężczyznę, którego egzystencję spowija mityczna tajemnica. Bo i cała fabuła powieści inspirowana jest przez greckie mity. Autorka umiejętnie zaczerpnęła pełnymi garściami z tych wspaniałych pierwowzorów fantastyki i wprowadziła nas w zupełnie inny świat. Świat, w którym teraźniejszość splata się z równoległą rzeczywistością, w której królują mityczni bogowie, Furie i herosi…
Lektura „Porzuconych” to niemała przyjemność. Narrację prowadzi główna bohaterka, Pierce Oliviera. Już od pierwszych zdań przez nią „wypowiedzianych” byłam przekonana, że z tą książką nie będę się nudzić. Opowieść Pierce jest sprytnie skonstruowana – pierwsze akapity są krótkie i zwięzłe, abyśmy nie dowiedzieli się za szybko, jakie sekrety bohaterka skrywa jeszcze w zakamarkach swej duszy. Nie jesteśmy też w stanie przewidzieć, co się stanie za chwilę, więc pchani ciekawością podążamy za główną bohaterką zawiłymi ścieżkami jej losu. I mimo, że historia opowiadana przez Pierce ma w sobie wiele tragizmu, to rozświetlają ją iskierki humoru i autoironii, z jaką dziewczyna podchodzi do siebie.
Na uwagę zasługuje też oprawa graficzna powieści. Stylowa okładka przywodzi na myśl elegancję i piękno greckiej bogini, a największy urok stanowią stronice książki ozdobione kwiatami. Te drobne detale podkreślają wyjątkowość tej pozycji literackiej.
Zawsze lubiłam mity greckie, historie, które opowiadały o męstwie, odwadze i potędze miłości. O ludziach, którzy przeciwstawiając się woli bogów stawali się herosami. O bogach, którzy w cierpieniu i miłości niewiele różnili się od ludzi. Te greckie legendy są tak piękne, że mimo iż nikt już nie wierzy w helleńskie bóstwa, historie o nich są wciąż żywe. Meg Cabot urzekła mnie swym oryginalnym pomysłem oparcia fabuły „Porzuconych” na kanwie tych cudownych opowieści. Dzięki temu powieść jest jak świeża morska bryza ożywiająca panujące w dzisiejszej fantastyce trendy. Czytelnikom znudzonym towarzystwem wampirów, gnomów i elfów przyda się powrót do klasyki literatury, nawet w tak zmienionej formie, jaką funduje nam autorka.
Korekta: Maja Borawska
Książkę można kupić m. in. TUTAJ.





































