Joel trudni się przewoźnictwem i transportem na samym dnie oceanu. Tym razem wybrał się w kurs, przewożąc spragnionych wrażeń i żądnych krwi „turystów” po najmroczniejszych obszarach podmorskich głębin. Ogromne, zniekształcone ryby, tajemnicze, podwodne konstrukcje i zamknięcie w ciasnym pojeździe kilka kilometrów pod powierzchnią wody skutecznie rozpalają emocje w umysłach sflaczałych bogaczy. Cóż, to samo dzieje się też w głowie czytelnika. Pierwsze kilka stron to znakomity prolog, który wprowadza nas w sam środek nieprzyjaznego, mrocznego świata podwodnych głębin.
Fabuła książki obraca się wokół położonej na dnie Pacyfiku elektrowni – niesprzyjające warunki wymagają odpowiednich, dość nietypowych środków. Nic dziwnego, że ludzka obsługa to specjalnie dobrana pod względem negatywnych cech psychologicznych śmietanka rozchwianych emocjonalnie, molestowanych w dzieciństwie, a także psychopatycznych wyrzutków społecznych. O dziwo, to właśnie osobnicy tego pokroju nadają się do przyjęcia mechanicznych modyfikacji płuc i ciała, odizolowania od reszty świata i zamknięcia pod trzema kilometrami wody w celu nadzorowania elektrowni i wykonywania dziwnych badań na dnie oceanu. Do tego dochodzi szereg pytań: „dlaczego tak naprawdę oni”, „co kryje się pod zwykłą pracą konserwująco-obsługującą”, a także „jaką rolę w całym tym procesie odgrywa… mózgoser”, czyli urządzenie-stworzenie wyhodowane na bazie ludzkiego mózgu.
Już teraz nadmienię, że choć fabuła powieści jest intrygująca i stanowi realnie interesujący ciąg wydarzeń, to czytając „Rozgwiazdę” nie zwracałem na szeroko pojęte „przygody” większej uwagi. O wiele bardziej w moje gusta trafiały opisy, dziwne i bardzo niestandardowe zachowania członków załogi, a także szeregi tajemniczych zdarzeń dotyczących psychiki bohaterów oraz ich relacji ze sobą i ze światem. Peter Watts jest mistrzem budowania klaustrofobicznych, odosobnionych lokacji, w których czytelnik, podobnie jak bohaterowie, czuje się odizolowany i samotny. W przypadku ryfterów – zamkniętych pod wodą wyrzutków społecznych – wpływ przebywania pod ogromną masą wody to czynnik niejako dodatkowy do całego szeregu własnych umysłowych problemów. Pozornie nieprzyjazne środowisko szybko okazuje się jednak ratunkiem dla zachowania balansu psychicznego, a przebywanie i nocowanie pod wodą, z dala od stacji, swoistym dopaminowym narkotykiem.
Clarke Lenie, Fisher, Acton i szereg innych, mniej lub bardziej znaczących postaci, to wyraźnie zarysowane psychologicznie osoby, które zdają się naprawdę żyć i odczuwać. Mimo oczywistych wypaczeń starają się egzystować normalnie, zmagają się z własnym wnętrzem i przekonują nas o głębi i człowieczeństwie, czasem znacznie wykraczającym poza ramy ustanowione przez „normalnych” ludzi. Największą siłą „Rozgwiazdy” są właśnie bohaterowie – znakomicie zniszczeni psychicznie wyrzutkowie, nie mający szans na społeczne dostosowanie, a znajdujący ukojenie w samotności i odizolowaniu. Ich wzajemne utarczki, problemy i wypaczone relacje stanowią trzon powieści. Cała reszta to tylko dodatek. Choć Peter Watts miał kilka naprawdę ciekawych pomysłów dotyczących osi fabularnej i samego zakończenia, w istocie niemal naukowy opis życia wypaczonych psychicznie osób pod wodą okazał się ciekawszy niż emocjonująca (szczególnie pod koniec) walka z globalnym niebezpieczeństwem. Motyw eksploatowany przez Wattsa jest oklepany, a wręcz dziecinny. I gdyby nie mroczne, podwodne życie ryfterów, musiałbym podejść do powieści bardziej krytycznie. Dziwna to bowiem opowieść, w której główna oś fabularna okazuje się tłem, a fundamentem są wątki poboczne. Tak czy inaczej, Peterowi Wattsowi należą się brawa za stworzenie dzieła klimatycznego, mrocznego i pełnego detali, które bardzo sugestywnie przemawia do wyobraźni i nawet na chwilę nie pozwala się zrelaksować, wciąż trzymając w napięciu i zdumieniu.
Wracając do początku – czy „Rozgwiazda” to kamień milowy na tle innych książek fantastycznych z dziedziny hard science-fiction? Trudno powiedzieć. Dzieło Petera Wattsa składa się z tysięcy drobnych elementów i detali typowo naukowych – autor wszystko popiera bogatym doświadczeniem i wiedzą, co czyni nawet najbardziej niesamowite momenty w powieści realnymi i przekonującymi. Z drugiej strony, bądź co bądź dość nieprzyjemni bohaterowie w co wrażliwszych czytelnikach mogą wzbudzać niesmak i utrudniać to magiczne książkowe „utożsamianie się”. Niemniej, „Rozgwiazda” to rzecz oryginalna i nietypowa – mogę bez cienia wątpliwości stwierdzić, że ciekawsza niż setki odtwórczych klonów, z jakimi często dzisiaj można się spotkać. Szczerze polecam!
Korekta: Aleksandra Żurek
Książkę można kupić: tutaj




















































