czwartek, 07 kwietnia 2011 20:02

Steven Savile, „Londyńska makabra”

Ciemne chmury zbierają się nad Londynem. Zarówno w dosłownym, jak i metaforycznym tego zwrotu znaczeniu. Kiedy mieszkańcy miasta w zaciszu swych przytulnych domów pogrążają się we śnie, w jednym z mrocznych zaułków zagadkowa postać otwiera wrota samego piekła, uwalniając dziwadła rodem z koszmarnych snów. A to tak naprawdę jedynie wstęp, osobliwe upiorne preludium do makabrycznych wydarzeń, które wstrząsną Londynem i otulą go lodowatym tchnieniem grozy. Wydarzeń, w obliczu których jedyną nadzieją dla miasta będą jego tajemniczy obrońcy, zwący się Dżentelmeńskimi Rycerzami Londynu. Obdarzeni nadzwyczajnymi mocami, pozornie zwyczajni dżentelmeni, będą musieli stanąć naprzeciw stworzeń i zjawisk, których istnienie wymyka się pojmowaniu zwykłych śmiertelników.

Czy podołają wyzwaniu? Czy zdołają zapobiec nadciągającej katastrofie? A może okażą się za słabi? Kim jest tajemnicza dziewczyna z fabryki zapałek? Kto jest odpowiedzialny za brutalne mordy aniołów? I czyj upiorny głos sączy w ludzkie umysły rozkaz: „Spłoń ze mną”? Tego i wielu innych rzeczy dowiecie się, Drodzy Czytelnicy, z lektury recenzowanej powieści.

 

Lektura ta zaś powinna sprawić Wam nie lada frajdę i to z kilku powodów.

Pierwszym bez wątpienia są realia, w których autor osadził akcję powieści. Osnuty oparami mrocznych sekretów, dżdżysty Londyn stanowi idealne tło dla historii tego typu – powieści akcji silnie przyprawionej nadnaturalnymi i okultystycznymi motywami. Panujący w mieście posępny nastrój został oddany przez Autora bardzo dobrze, miejscami wręcz rewelacyjnie i dosłownie zdaje się wyciekać strumieniami z kart powieści. Fakt, że ciężko mi tu mówić o grozie, która powodowałaby u Czytelnika palpitacje serca albo chociaż (nie)miłe dreszcze strachu na plecach (podczas lektury ni razu nie uświadczyłem prawdziwego strachu – całość wydała mi się po prostu mroczną historyjką, w żadnym razie horrorem z prawdziwego zdarzenia), ale zawiesistego nastroju powieści nie sposób odmówić. Podobnie jak dobrej konstrukcji fabuły i uczestniczących w niej postaci. Ta pierwsza jest wielowarstwowa i wystarczająco poskręcana, aby utrzymać Czytelnika w napięciu i przykuć jego uwagę aż do ostatniej strony. Co kilka kolejnych stron Autor jest w stanie zaskoczyć Czytelnika swoją pomysłowością – zdarza się, że ilość zawartych na pojedynczej stronie pomysłów potrafi zaprzeć dech w piersi (co jak najbardziej jest ok). Czasem nawet zdarzało mi się w niej zgubić i zastanawiałem się, o co w tym wszystkim tak naprawdę chodzi. A odpowiedzi przychodziły miarowo, wraz z rozwojem opowieści, nie za szybko i nie za wolno, ot, w sam raz.

Jeśli o menażerię bohaterów i antybohaterów chodzi, mamy tu prawdziwą galerię osobliwości. Przykładem są wspomniani Dżentelmeńscy Rycerze (początkowo ta formacja dość mocno kojarzyła mi się z komiksową Ligą Niezwykłych Dżentelmenów) – stowarzyszenie stojące na straży miasta i skrytych w nim mrocznych sekretów. Znalazło się w nim miejsce i na złodzieja potrafiącego manipulować światłem w taki sposób, by pozostać ukrytym przed wzrokiem zbędnych obserwatorów, i na nekromantę zdolnego przywoływać dusze z zaświatów, i na wilkołaka. Pomysłowość Autora
w kwestii kreacji dżentelmenów i ich umiejętności wzbudziła we mnie pozytywne odczucia, chociaż już po odłożeniu książki na półkę stwierdziłem, że w niektóre postaci można było tchnąć ciut więcej twórczego szaleństwa. Ogólnie bohaterowie „Londyńskiej makabry” skonstruowani zostali w sposób poprawny, ich perypetie budzą w Czytelniku emocje, większych zastrzeżeń nie mam. Także, jeśli chodzi o tutejszych typów spod przysłowiowej ciemnej gwiazdy. Członkowie wrogiego Rycerzom, rozmiłowanego w egipskiej mitologii Bractwa są wystarczająco antypatyczni, demony i inne paskudztwa wystarczająco upiorne i wynaturzone, a pewna Królowa wystarczająco szalona.

Cóż mogę rzec na zakończenie?

Na pewno to, że książka powinna trafić w gusta Czytelników lubiących ciężkie klimaty, historie wypełnione akcją po brzegi i ociekające adrenaliną. Również w gust fanów komiksowych historyjek w stylu wspomnianej „Ligii…”. Lektura „Londyńskiej makabry” znakomicie odpręża i bawi.

Polecam z czystym sumieniem.

 

Korekta: Aleksandra Żurek

Książkę można kupić: tutaj

Dodatkowe informacje

  • Autor: Steven Savile
  • Tytuł: Londyńska makabra
  • Data wydania: 2011
  • Wydawnictwo: Copernicus Corporation
  • Pozostałe dane: Tytuł oryginału: London Macabre
    ISBN: 978-83-61656-25-8
    Strony: 576
    Oprawa: miękka

3 komentarze

  • Odnośnik do komentarzy Steven Savile środa, 13 kwietnia 2011 18:15 Umieszczone przez: Steven Savile

    Hi Kamil, absolutely - it'd be a pleasure. If you click on my name here it'll send you to my website and you can mail them over through the contact thing. Looking forward to chatting to you about the book.

    Adres poczty elektronicznej jest chroniony przed robotami spamującymi. W przeglądarce musi być włączona obsługa JavaScript, żeby go zobaczyć.
  • Odnośnik do komentarzy sobota, 09 kwietnia 2011 20:17 Umieszczone przez: Kamil Dolik

    Welcome on our webside, Steven! Your message was a nice surprise for us all. I have a question for You: would You agree on an interview about your novel, "London Macabre"?

    Adres poczty elektronicznej jest chroniony przed robotami spamującymi. W przeglądarce musi być włączona obsługa JavaScript, żeby go zobaczyć.
  • Odnośnik do komentarzy Steven Savile czwartek, 07 kwietnia 2011 23:33 Umieszczone przez: Steven Savile

    Hi, I was just forwarded a link to your review - and thanks to the marvels of google translate enjoyed reading your response to LM. I'm so glad you had a good time with the book. I love how it turned out. Copernicus did a terrific job. If you guys have any questions, want to chat or whatever, just put stuff in the comments here and I'll check back and do my best to answer them. In the meantime, I'm really proud that LM's first appearance anywhere in the world is in Poland. I'm really hoping to get to come over and visit folks late in the year and meet some of you guys.

    Adres poczty elektronicznej jest chroniony przed robotami spamującymi. W przeglądarce musi być włączona obsługa JavaScript, żeby go zobaczyć.

Dodaj komentarz