Autorka książki roztacza przed nami wizję świata w odległej przyszłości. Na ruinach Ameryki Północnej rozciąga się państwo Panem. Nie jest to jednak państwo bogactwa, szczęścia i dobrobytu, tak jak niektórzy postrzegają dzisiejsze Stany Zjednoczone. Tutaj demokracja umarła, króluje totalitaryzm. Stolicą Panem jest Kapitol – siedziba władzy i Eden najbogatszych obywateli państwa. Tyrania właśnie tych ludzi – sytych, bogatych i nie widzących nic poza czubkiem swojego nosa – podporządkowuje sobie resztę Panem – szary lud zamieszkujący w Dwunastu Dystryktach otaczających Kapitol. Dystrykty to swoiste obozy pracy, każdy z nich specjalizuje się w innej produkcji i jej owoce dostarcza do stolicy.
Specyficznym narzędziem władzy Kapitolu są Głodowe Igrzyska. Jest to turniej na śmierć i życie, organizowany na pamiątkę stłumionej przed laty rebelii. Ma on przypominać niewolnikom, że nie mają szans na pokonanie władzy i poprawę warunków swojego życia. Z każdego Dystryktu losowanych jest dwoje uczestników – chłopiec i dziewczyna. Losowanie obejmuje dzieci między 12 a 18 rokiem życia, wylosowanych będzie 24 nastolatków. „Szczęśliwcy” wystąpią na Arenie – obserwowani przez kamery będą walczyć o przetrwanie. Przeżyje tylko jeden, ZWYCIĘZCA. A zatem, Panie i Panowie, zapraszamy na jedyny w swoim rodzaju reality show! Wspaniały i rozrywkowy dla Kapitolu, okrutny i bezduszny dla mieszkańców Panem.
Narratorka, a zarazem główna bohaterka powieści, jest mieszkanką najbiedniejszego Dwunastego Dystryktu. Szesnastoletnia Katniss Everdeen, po śmierci ojca, opiekuje się matką i siostrą. Dzięki nabytym umiejętnościom myśliwskim dziewczyny jej rodzina ma zapewniony jako taki byt. Dla swojej siostry Katniss gotowa jest poświęcić życie. I los daje jej tą szansę w dniu, kiedy dwunastoletnia Prim zostaje wylosowana do udziału w Głodowych Igrzyskach. Katniss bez namysłu zajmuje jej miejsce. Jej towarzyszem w niedoli zostaje Peeta Mellark, chłopiec, który kiedyś uratował Katniss od głodowej śmierci. W normalnych warunkach mogłoby to stanowić niezły fundament pod przyjaźń, lecz świadomość, że za chwilę któreś z nich może zginąć z ręki drugiego nie pozwala na zbudowanie pozytywnych relacji.
Opowiadana przez Katniss historia wciągnęła mnie bez reszty. Złożyło się na to wiele czynników. Wartkie tempo akcji, które nie pozwala nudzić się choćby przez chwilę, chociaż czasami można przewidzieć, co będzie się dalej działo. Mnie to jednak nie zniechęciło do lektury, ponieważ bardzo chciałam się przekonać, jak wielki dar przewidywania posiadam. Dobrze zarysowani, ale nie do końca dający się poznać bohaterowie - Katniss, której oczami oglądamy Igrzyska, poprzez pryzmat jej przemyśleń poznajemy postacie pojawiające się Arenie. Nie sposób jednak rozgryźć jej uczuć i drażni pytanie, czy bohaterka jest w ogóle do nich skłonna? Peeta Mellark, który swoją rolę odgrywa tak dobrze, że nie jesteśmy w stanie domyślić się, jakie są jego intencje, co nim naprawdę kieruje. Czy udaje przed kamerami, czy może też wszystkie jego działania są szczere i wynikają z uczucia do Katniss? Haymitch – mentor dwójki naszych bohaterów – wiecznie pijany i niby nieporadny, a jednak zwycięzca Igrzysk odbywających się 25 lat temu. Jaką tajemnicę w sobie kryje? Kalejdoskop postaci przewijający się przez Arenę – ledwie zdążymy ich poznać, już dogania ich śmierć. W końcu zwycięzca może być tylko jeden… Wstyd się przyznać, ale w pewnej chwili uświadomiłam sobie, że upodabniam się do mieszkańców Kapitolu – z napięciem, ale też i z satysfakcją obserwowałam poczynania mojej faworytki (Katniss, oczywiście), nie zwracając zupełnie uwagi na to, że wyniki tych poczynań przynoszą śmierć i cierpienia innym.
Na początku wspominałam o filmie „Gladiator”. Doszłam do wniosku, że „Igrzyska” łączy z nim coś więcej, niż tylko krew lejąca się zarówno na ekranie jak i w kartach powieści. Te dwa dobra kulturalne łączą po mistrzowsku ukryte pytania, dręczące nas podczas uczty duchowej. Jak wielką rolę w naszym życiu odgrywają media i jak duży wpływ mają na kształtowanie naszej osobowości? Czy można pozostać sobą, kiedy walka o przetrwanie zabija wszystkie ludzkie odczucia? Jak cienka jest linia, oddzielająca człowieczeństwo od stania się bestią? Czy warto poświęcić własne zasady i wartości, by ratować swoje życie? A czy to życie będzie potem coś warte?
Niestety, jeśli nie umiemy na to pytania odpowiedzieć sami, na odpowiedzi będziemy musieli poczekać. „Igrzyska śmierci” to pierwsza część trylogii. Osobiście nie mogę się doczekać następnego tomu i jestem pewna jednego – nie wiem, czy zdobędę się na powtórne obejrzenie „Gladiatora”. Do „Igrzysk śmierci” powrócę na pewno nie raz.
Polecam tę książkę zarówno nastoletnim, jak i dorosłym czytelnikom. W książkach każdy szuka czegoś innego, a tutaj wszyscy możemy znaleźć coś dla siebie: wciągającą lekturę, sensację, krew, miłość, walkę o przetrwanie, delikatną nutkę psychologii… Natomiast czekając na kolejną część, możemy sobie zadać pytanie: czy na pewno jest to książka o przyszłości?
Korekta: Maja Borawka
Książkę można kupić m.in. TUTAJ




















































