William Paul Young, „Rozdroża”
Autor: Anna Perzyńska
„Rozmowa z Bogiem to bardziej rozmowa z samym sobą, poukładanie sobie różnych rzeczy, gdy czasy są ciężkie i nie ma rozwiązania A czy B. To rachunek sumienia, rachunek zdolności do życia, a także rachunek miłości do ludzi, na których ci zależy”.
– Ville Valo
Nigdy nie jest za późno, by dokonać jakiegoś wyboru
„Rozdroża” to specyficzna powieść dla specyficznych ludzi, opowiadająca o sile zaufania i wiary. Niczym współczesna „Opowieść Wigilijna” prowadzi czytelnika meandrami decyzji i ich wpływu na życie człowieka oraz zapewnia o możliwości przemiany.
Nie czytałam poprzedniej książki Wiliama Paula Younga („Chata”), dlatego też niniejsza powieść była dla mnie pewnym novum. Nie gustuję w beletrystyce metafizyczno-religijnej, a takie niewątpliwie są „Rozdroża”, mimo to muszę docenić zarówno koncept tej historii, jak i skrupulatne wykonanie oraz barwną – choć niekiedy przestylizowaną – warstwę językową.
Historia rozpoczyna się, gdy pewien zakłamany, przebiegły biznesmen pozbawiony skrupułów trafia do szpitala z powodu guza mózgu i zapada w śpiączkę. Budzi się w surrealistycznym świecie, który okazuje się być ogrodem jego duszy (nie muszę chyba dodawać, że jest to ziemia dość zapuszczona), gdzie zaczyna prowadzić rozmowy z przebywającym tam Jezusem, Duchem Świętym (w postaci starej Indianki), a na koniec z samym Bogiem Ojcem (przedstawionym jako mała dziewczynka). Biznesmen rozpoczyna mentalną podróż po duszach innych ludzi, planując swoje uzdrowienie. W tym samym czasie prowadzi również walkę ze swoim Ego oraz Superego, a także stara się burzyć mury, które oddzielają go od świata.
Pod pewnymi względami powieść ta napisana jest dość nierówno. Niektóre moralistyczne rozmowy mogą budzić kontrowersje, niektóre są przesadzone, lecz część z nich zapada głęboko w pamięć, niczym ziarno rzucone w glebę (by posłużyć się podobną metaforyką), i może – kiedyś, gdy będziemy tego potrzebować – pomogą nam zachować nadzieję, pomogą ufać, że nie jesteśmy jednak sami.
Niewątpliwie fabuła tej książki jest przewidywalna i nie niesie żadnego zaskoczenia – to chyba jeden z głównych minusów historii moralistycznych. Jednak właśnie dlatego – ponieważ nie to jest głównym celem tej powieści – nie jest to tak ogromny zarzut, jakim mógłby być w przypadku innych gatunków.
Surrealistyczna wizja podczas śpiączki może być oczywiście tłumaczona lekami, może to być tylko zwykła, klasyczna konwencja snu, jednak końcówka książki pozwala nam dokonać w tej sprawie wyboru. „Rozdroża” mają w sobie specyficzną, poetycką magię. Ważne jest jeszcze jedno: nie jest to książka, którą się połyka, czytanie jej „na raz” może stać się okrutną torturą. Powieść ta jest zaproszeniem do głębszej refleksji, do zastanowienia się nad tym, jak wyglądają nasze „ogrody” i dlaczego postępujemy tak, a nie inaczej – dlatego też wydaje mi się doskonałą lekturą na długie, zimowe wieczory.
Korekta: Iga Pączek
Autor: William Paul Young
Tytuł: Rozdroża
Data wydania: listopad 2012
Wydawnictwo: Nowa Proza
Pozostałe dane: Liczba stron: 320
Okładka: miękka ze skrzydełkami
ISBN: 978-83-7534-066-2
Kategoria: proza zagraniczna






