Paweł Majka „Dzielnica obiecana”

Paweł Majka „Dzielnica obiecana”


Recenzował: Kamil Dolik

Przeszliśmy już setki kilometrów w podziemnym świecie zrodzonym po nuklearnym holokauście. Zaczynaliśmy gdzieś w Moskwie, później przyszła pora na Petersburg (zwany pobłażliwie Piterem) oraz Kaliningrad. Zaś teraz czas na Kraków. Ten sam, w którym dawno, dawno temu ubito smoka. Po latach atomowej zimy, miasto ponownie padło ofiarą monstrualnych stworzeń – znacznie mniej sympatycznych niż wspomniana wyżej, dziewicożerna gadzina. Walka z potworami to zadanie dla najdzielniejszych – tych, którzy nie boją się ciemności. Reszta niech lepiej nie wyściubia nosów (tudzież innych części ciała) z podziemnych kryjówek. Czy walka polskich niedobitków o przetrwanie w drapieżnym Uniwersum Metro 2033 jest równie emocjonująca co perypetie bohaterów poprzednich tomów cyklu?

Przyznam, że trudno jednoznacznie odpowiedzieć na to pytanie.

Do czytania „Dzielnicy obiecanej” zabierałem się z wypiekami na twarzy – w końcu to kolejne Metro (tak, tak, wciąż nie mam dość), a jak dotąd żadna z powieści osadzonych

w tym uniwersum mnie nie zawiodła. Poza tym, to pierwsze Metro na naszym rodzimym podwórzu – tytuł, który miał potencjał, by wnieść powiew świeżości do świata mrocznych stacji i niekończących się tuneli.

Miał, lecz wniósł tylko połowicznie, o czym za zdań kilka.

O ile podczas lektury pierwszych rozdziałów, moja ekscytacja powieścią autentycznie rosła, o tyle później zaczęła wyraźnie spadać. W finale (zgrabnie skrojonym, trzeba przyznać) na szczęście napięcie wróciło. I tak po odłożeniu „Dzielnicy obiecanej” na półkę, pozostał mi w pamięci obraz powieści wartej zainteresowania, lecz jednocześnie zaskakująco nierównej i w pewnych aspektach wymagającej doszlifowania. Chociaż sama historia prezentuje solidny poziom (nie jest może rewolucją, trzęsieniem ziemi czy pojawieniem się Godzilli w biały dzień, ale ma parę elementów dotychczas w serii Metro niespotykanych i bywa momentami wciągająca), cieniem na niej kładą się rozmaite bolączki. Ot, chociażby spora część bohaterów – schematycznych, pozbawionych wyrazistości, a co gorsza – nierzadko wdających się w sztucznie brzmiące dysputy. Albo spadki napięcia i to w chwilach, gdy Czytelnikowi powinny pocić się dłonie, np. podczas starć z pokrętnym pomiotem atomu. Jednak największym rozczarowaniem „Dzielnicy obiecanej” okazał się niewykorzystany potencjał, który tkwił w osadzeniu akcji w Polsce. Pomimo kilku nawiązań do naszej kultury, śledząc losy bohaterów, zbyt często odnosiłem wrażenie, że wciąż wędrowałem po zdewastowanej Moskwie czy Piterze. Przy czym w tamtych miastach panował zdecydowanie cięższy, mroczniejszy nastrój.

Miłośnicy cyklu zapewne już przebrnęli przez zaułki „Dzielnicy obiecanej” i wyrobili sobie własne zdanie na temat książki. Jak dla mnie jest to solidna, acz wymagająca pewnych szlifów powieść, z niewykorzystanym w pełni potencjałem. Na szczęście, zakończenie sugeruje, że można spodziewać się kontynuacji. Mam przeczucie, że okaże się ona bardziej udana.

 

Korekta: Urszula Pitura

PM_DO_cover_PL_front_smaller

  • Autor: Paweł Majka
  • Tytuł oryginału: Dzielnica obiecana
  • Cykl: Uniwersum Metro 2033
  • Data wydania polskiego: 2014
  • Wydawnictwo: Insignis
  • ISBN: 978-83-63944-54-4
  • Wydanie: I
  • Strony: 505
  • Oprawa: miękka
%d bloggers like this: