Aleksandar Tesic, „Zakon Smoka”
Recenzował: Dawid Bastek
Jako dziecko, zanim jeszcze zagłębiłem się w arkana fantastyki, przejawiałem ogromną fascynację mitologią, zarówno tą wyznawaną przez podbitych (grecką), jak i tą czczoną przez zdobywców (rzymską). Wydaje mi się, że większość miłośników literatury fantasy podobnie zaczynała, a później gładko przeszła na interpretację współczesną. Ta fascynacja była głębsza, gdy było się dzieckiem i każde wolne popołudnie spędzało się przed telewizorem, oglądając z nabożną czcią kultowe bajki typu „Superman” czy „Dragonball”. Wtedy Człowiek ze Stali stawał się nieziemsko silnym Herkulesem, a Vegeta odzwierciedleniem Jowisza. Lecz dopiero z upływem czasu człowiek dowiaduje się, że nie tylko państwa śródziemnomorskie posiadają niesamowite legendy i mitologie. I tak oto odkrywa się powieści bazujące na wierzeniach innych nacji, ale tylko te z naprawdę dobrze poprowadzoną narracją i wielobarwnym światem zaszczepią w nas ciekawość do obcej kultury. Czy „Zakon Smoka” jest tego typu książką, tego dowiecie się w dalszej części recenzji. Zapraszam…
Nadszedł dzień, w którym członkowie Zakonu Smoka muszą stawić czoło przepowiedni głoszącej, że wśród nich żyje wybraniec, który na zawsze zatrzyma ataki koszmarnych bestii z Hadesu. Jednak to nie słowa starodawnej wróżby sprawiają, że każdemu z wielkich wojowników włos jeży się na głowie, ale myśl o tym, że władcy podziemi również wiedzą o proroctwie i za wszelką cenę będą próbowali unicestwić wybrańca. Rozpoczyna się wyścig z czasem i wrogiem, który nie boi się zwykłego miecza czy drewnianej strzały, lecz jedynie mocy świętego męża. Zbliża się ostateczna bitwa dobra ze złem, po której opowiesz się stronie?
Książka, jeżeli chodzi o warsztat pisarski autora, stoi na dobrym poziomie. Bohaterowie są zróżnicowani oraz odpowiednio nastawieni na swoje role, co sprawia, że w dialogach nie ma większych zgrzytów. Całość można przeczytać bez łapania drugiego oddechu, dzięki czemu nie ma sytuacji, w których nasz mózg się zawiesza, bo pisarz popełnił jakąś gafę lub zbrodnię składniową i nasz narząd poznawczy musi to dłuższą chwilę przetrawić, żeby ruszyć dalej z lekturą. Duży plus należy się twórcy „Zakonu Smoka” za zgrabne wprowadzenie czytelnika w bogaty świat serbskiej mitologii oraz za zaprezentowanie historii, która raczej nie jest znana szerszej publiczności, bez zarzucania odbiorcy ciężką terminologią i masą bezładnych informacji o tym, kto z kim, jak i gdzie. Jedyny, taki większy, minus tej powieści to tempo akcji, która rozwija mniejsze prędkości niż ślimak idący pod górę, przez co osoba lubująca się w dynamicznych opowiadaniach może zrezygnować już po kilkudziesięciu stronach i odłożyć tę, bądź co bądź, ciekawą książkę na zakurzoną półkę.
Podsumowując, jeżeli szukacie czegoś umiarkowanie ciekawego, jeżeli chcecie poznać mitologię i kulturę innego państwa niż oklepana Grecja czy wyświechtany Rzym, i nie straszne są wam długie wprowadzenia, to ta książka jest właśnie dla was. Jeżeli lubicie niespieszne bajania o heroicznych bohaterach stawiających czoło światu oraz wszechobecnemu złu, to obowiązkowo zaraz po zakupienie lub wypożyczeniu musicie złapać za papierowy grzbiet i oddać się niezwłocznie przyjemności czytania, bo klimatyczna fantastyka was wzywa.
Korekta: Iga Pączek
- Autor: Aleksandar Tesic
- Tłumaczenie: Jakub Małecki
- Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
- Miejsce wydania: Warszawa
- Wydanie polskie: 6/2012
- Tytuł oryginalny: Kosingas. The Order of the Dragon
- Liczba stron: 504
- Format: 125x195 mm
- Oprawa: miękka
- ISBN-13: 9788378391777
- Wydanie: I
- Cena z okładki: 42 zł






