wtorek, 08 lutego 2011 22:01

Hannu Rajaniemi, „Kwantowy złodziej”

Zaczyna się od więzienia. Nazywa się ono Dylemat i jest stanem umysłu. Złodziej Jean le Flambeur tkwi w tej dziwnej, wirtualnej przestrzeni i co godzinę musi brać udział w grze wymyślonej przez osobliwy wymiar sprawiedliwości. Jedyną rzeczą, którą tu posiada, jest pistolet. Jean musi wciąż decydować, czy strzelić do innego więźnia, czy podjąć z nim współpracę i w ten sposób wygrać. Póki co, słabo mu idzie. Zastrzelono go już 14 tysięcy razy, a on wciąż nie może przyzwyczaić się do „wrażenia, jakie wywołuje rozpalona metalowa kula wbijająca się w czoło i wychodząca potylicą”.

Właśnie tak wprowadza nas w ekstremalnie naukowy i futurologiczny świat swej debiutanckiej powieści fiński pisarz Hannu Rajaniemi. W tym miejscu przydałoby się nieco przybliżyć fabułę „Kwantowego złodzieja”, ale jest to zadanie niesamowicie trudne i trochę bezsensowne. Mam trzy wyjścia: albo nie powiem o fabule nic (bądź prawie nic); albo sklecę ogólnikowy opis, który i tak nikomu nic nie powie i sprawi jedynie, że przyszły czytelnik będzie miał fałszywe wyobrażenie o książce (sytuacja porównywalna do tej, kiedy oglądamy zwiastun filmu – jak nam się wydaje – komediowego, który później okazuje się dramatem z raptem trzema śmiesznymi scenkami); albo skomponuję wyczerpujące i szczegółowe opracowanie, po którym nie będzie już sensu sięgać po książkę.

Napiszę więc tyle: Jean le Flambeur, tytułowy złodziej, zostaje porwany z więzienia przez piękną nieznajomą, Mielli, i musi pomóc jej w wykonaniu pewnego zadania, jeżeli nie chce trafić do wirtualnej paki z powrotem. Nic więcej czytelnik na początku wiedzieć nie musi, wręcz nie może, i żaden recenzent nie powinien nic więcej zdradzać.

Ta niewiedza jest celowa i założona przez autora, choć czytelnik może czuć się przez to bardzo zagubiony. Tu jakaś kwantopunktowa bańka, tam jakaś skorupa pseudomaterii – pojawiają się i znikają, bez żadnego wyjaśnienia. Może się odbiorca zdenerwować, że brutalnie i bez wprowadzenia został wrzucony w trybiki dziwacznej maszyny, pełnej naukowych neologizmów i obiektów tak niesamowitych, iż wyobraźnia wymięka; że nie wie, gdzie powieść jest osadzona, który to wiek, który to wszechświat, czy ludzie to ludzie, gdzie jest w tym wszystkim miejsce planety Ziemi i dlaczego ten gadający statek kokietuje naszego złodzieja jak realna osobowość?! Uczucie braku gruntu pod nogami może przyczynić się do irytacji i wyrzucenia książki przez okno, ale jest na to rada – spokój. Należy zawierzyć autorowi, pozwolić poprowadzić się za rączkę i cierpliwie podążać za twórcą, chłonąc ukazywane niesamowitości, by powoli zacząć je rozumieć. I chociaż nie wszystkie pojęcia będą dokładnie wyjaśnione, z czasem staną się czymś oczywistym. Na przykład możliwość zapakowania i odłożenia na bok jakiegoś niechcianego uczucia dzięki wyprodukowanej metakorze mózgowej, będzie całkowicie zrozumiała, choć wciąż szokująco niesamowita.

Dysze napędzanych antymaterią silników plują ognistymi słupami rozpraszanych wstecznie mezonów i promieni gamma”…

Jak na hard sci-fi przystało, technologicznych czy fizycznych wymysłów znajdzie się mnóstwo i będzie to wyśmienita uczta dla pasjonatów nauki i słuchaczy aktualnych dyskusji o możliwościach ludzkości wobec najnowszych odkryć fizyki, cybernetyki itd. Nie oznacza to, że książka jest tylko dla najbardziej ścisłych umysłów. Nieważne, że ktoś nie potrafi ocenić, czy wynalazki autora w ogóle trzymają się kupy i są logicznie uzasadnione, skoro sama idea tych projektów jest cudowna i satysfakcjonująca. Wizja statku z żaglami ze światła po prostu mnie zachwyciła i niepotrzebna mi do tego wiedza o mezonach.

Nie tylko sztywno pojmowaną nauką ta powieść oddycha, bo owszem, są futurystyczne pojazdy czy bronie, ale jeszcze ważniejsze są sprawy „socjologiczno-psychologiczne”. Bardzo upraszczając, ludzki umysł jest czymś, co można wirtualnie kontrolować i kształtować. Można go włożyć w dowolne ciało, które jest tylko drugorzędną powłoką. Ale o tym trzeba samemu poczytać, więc już milknę. Jest tyle genialnych motywów, które aż piszczą, by o nich opowiedzieć, ale nie mogę tego zrobić, bo popsułoby to wam całą przyjemność i zaskoczenie – nad czym głęboko ubolewam (już nie mówiąc o tym, że niektóre pomysły wytłumaczyć byłoby bardzo trudno). Odkrywanie zasad panujących w świecie „Kwantowego złodzieja” i reguł, według których funkcjonuje społeczeństwo, to ekscytująca, intelektualna rozrywka. Jak ten Rajaniemi zdołał to wszystko wymyślić i pojąć? Jak to możliwe, że jego głowa jest normalnej wielkości i nie przypomina rozmiarami gigantycznej dyni? A w dodatku skubaniec ma PHD z teorii strun! Naprawdę, jestem pod wielkim wrażeniem umysłu tego pana – zdołał szczegółowo obmyślić świat tak odległy, a tak rzeczywisty, który swą innością jednocześnie pasjonuje i przeraża.

Akcja powieści toczy się szybko, wydarzenia wciągają, bohaterowie są interesujący i obok sarkastycznego tonu głównej postaci, znajdzie się też trochę momentów komicznych (pewna scena z pudełkiem czekoladek nigdy nie przestanie mnie śmieszyć). Tu więc powinnam rzucić hasłem w stylu: „książka jest świetna i warto ją przeczytać”. Do takich książek jednak się nie zachęca. Do przeczytania takich książek rzuca się wyzwanie. A zatem, potencjalny czytelniku „Kwantowego złodzieja”, słuchaj:  książka jest trudna i wymagająca. W trakcie lektury mózg będzie ci parować od intelektualnego wysiłku i zbliżania do granicy niewyobrażalnego. Po lekturze będzie pracować tak samo ciężko, aby sobie wszystko poukładać. Na pewno wszystkiego nie zrozumiesz i będziesz musiał przeczytać ją jeszcze raz albo przynajmniej wrócić do poszczególnych fragmentów. Czy wiedząc, że  efektem końcowym będzie umysłowa rozkosz, jesteś gotów skazać na  wycieńczenie trochę swoich szarych komórek?

Dodatkowe informacje

  • Autor: Hannu Rajaniemi
  • Tytuł: Kwantowy złodziej
  • Data wydania: 11 lutego 2011
  • Wydawnictwo: Mag
  • Pozostałe dane: ISBN: 978-83-7480-201-7
    Tłumaczenie: Wojciech Szypuła
    Oprawa: miękka
    Format: 135x202
    Liczba stron: 336
    Cena detaliczna: 35,00 zł

Katarzyna Tatomir

E-mail: Adres poczty elektronicznej jest chroniony przed robotami spamującymi. W przeglądarce musi być włączona obsługa JavaScript, żeby go zobaczyć.

Dodaj komentarz